odwaga

odwaga, czyli głębokie pragnienie bycia (od)ważnym.

I cannot but die
with all the values in me,
so to share and be shared by the brothers of mine
standing in the presence of the Almighty.

już tylko umierać
z tych wartości bogactwem,
by się dzielić móc, być (po)dzielnym wśród braci moich,
stojąc w obecności Wszystko-mogącego.

WILLIAM WALLACE, “BRAVEHEART” by MEL GIBSON

problem

świat ma swoich bohaterów, czemu ja miałbym ich nie mieć? postaci na miarę oczekiwań i własnych potrzeb; bohaterów, którzy swoją postawą wzbudzaliby nadzieje na zmianę czegoś w sobie i w swoim życiu. Najlepiej gdyby przy takiej okazji zdiagnozowany został jakiś konkretny problem we mnie; wtedy nie szuka się po omacku i na siłę jakiego idola, tylko szuka się odpowiedzi, szuka się treści odpowiadających recepcie, by usterce zaradzić. Najlepiej znaleźć taką zaradność pod postacią narracji! Szkoci maj swojego Williama Wallace’a, a ja? czy ja coś znajdę w swojej historii, najlepiej gdyby to była historia z szeregiem zdarzeń zaskakujących i możliwie inspirujących, przygód pełna.

Read the rest of this entry »

No Comments

image & imagination

imaginationlunes 31 agosto 2009, casa Refugio Citlaltépetl, MEXICO
una primera manera de derrumbar las ideas de cada uno

IMAGE(nation) as HUMAN EXTENSION
author: camill.goliasz

(…) the only aplication that is able to OPEN a file called HUMAN BEING is IMAGINATION,
as the human extention shal be:  human(dot)image

1. PICTURE | there is a certain contradiction in us, that can put in question our own senses. There are regular pictures, that we “see” when having our eyes open & the images we “vision” with our eyes closed; for the sake of this presentation I will call the first one – a picture & the other one – an image. Pictures comes from the outside experience & its memory if they were once captured; the images are differently experienced, they come from our “inside’ness“; Pictures are like captured states of activities, that already happened; If it’s about images, we are not that sure where do they come from? where are their sources? We don’t know its purpose & reasoning; we only know that they happen, might matter, might have sth important or interesting to tell us about.

Read the rest of this entry »

, , , , ,

4 Comments

o pięknie

FRYNE - areopagus

FRYNE - areopagus

o pięknie, czyli jak to co pociąga, tęskni za odciążeniem!
autor:
camill.goliasz | Voooila TM

uwodzi najpierw swego “nosiciela”, czyli osobę ukrytą za swym przed-stawieniem, którym rozporządza… wizerunkując, tłumi interia! przewrażliwia, naucza okrutności, zastrasza “porankiem”, izoluje, zamyka w uprzedzeniach, wyobcowuje

1. mit | wszelkie słowniki pieją pięknu dulcyneami , bezwstydnie aplaudują, bezkarnie też eksponują jej wdzięczności; problem polega jednak na tym, że “po prawdzie” piękno nie posiada żadnej kompetencji! absurdem jest bowiem wymaganie treści od formy! piękno nie jest ani wiążące, ani związane. piękno jest “tchnieniem uwalniającym”, jest nie-godzeniem-się-na-zastane… jest zagrożeniem dla wszelkiej stabilności, jest źródłem, które pobudza! ciągle w ruchu, płynie, opływa, wypływa; wszelkie przystawanie ubliża jej swym “swędem”. dlaczego więc zadomawia się w mroku, zaprzyjaźnia z ciemnością? dlaczego skrywa swe ślepia pod okularem nie bycia widzianym? upublicznia tylko nierozpoznana, uczestniczy anonimowo w dobru, którym jest wspólnota ludzka, w końcu skazuje na izolację? dlaczego coś, co powinno być estetycznym ubogaceniem, wartością… jest albo traktowane zaborczo, albo skazywane na wygnanie i cierpienia?

Read the rest of this entry »

,

No Comments

pierwiastek egzegetyczny

author:  camill goliasz | Voooilà ™

voooila camill goliasz

, , ,

No Comments

crea(c)tive

voooila goliasz camill 09

zarys projektu:  be(come) CREA(c)TIVE
propozycja autorska dla  “ESK TORUŃ 2016″
by camill goliasz | Voooilà ™

[...] swego czasu Kopernik “wstrzymał słońce i ruszył ziemię” – a może by tak odwrócić ten proces w roku 2016 – wstrzymać  ziemię i poruszyć słońcem ?! zatrzymać się i dać się ponieść IDEOM; dać sobie spokój z ideologami! uwolnić SZTUKĘ, która będzie inspirować, a nie robić apodyktyczną czystkę! Sztuka, która będzie pociągać, opowiadać, zapraszać… i nie będzie warunkować mojego udziału;

Rzecz w tym, aby nie proponować i tworzyć tylko kolejne aktywności, ale stworzymy “zrelacjonowaną sieć tych aktywności“; dostarczyć mapy, zagwozdki, ścieżki dostępu; aktywności te byłyby otwarte głównie na wolę udziału. W projekcie tym chodzi o “praktyczny wyraz dziedzictwa hermeneutycznego”; stworzenie interdyscyplinarnej sieci między poszczególnymi aktywnościami uniwersyteckimi, kulturalnymi, artystycznymi, rzemieślniczymi, biznesowymi, społecznymi oraz ich reprezentacjami instytucjonalnymi za pomocą “hermeneutycznych otwarć” [co to takiego? przeczytaj klasyków hermeneutyki: RICOEUR, GADAMER, HEIDEGGER... albo skontaktuj się z pomysłodawcą].

W naszym regionie istnieje potężny potencjał środowiska NAUKOWEGO, który nie musi być “interesujący tylko dla siebie” i dystrybuować efekty swych specjalizacji tylko dla wtajemniczonych [...]; istnieje również potencjał środowiska KULTURY i SZTUKI, który żywi się “zapotrzebowaniem na wyzwania” [...]. Inicjatywna hermeneutyczna będzie polegała na dokonywaniu “rozpoznań” możliwych transmisji treści i wartości semantycznych [w odróżnieniu do wartości kwantyfikowa(l)nych...] oraz zrelacjonowania tych aktywności [...] ex: jak SZTUKA może “zrelacjonować” NAUKĘ a NAUKA “zrelatywizować” SZTUKĘ, itp…

Pewne doświadczenie interdyscyplinarne, interkonfesyjne oraz interkulturowe mówi mi, że nie sztuką jest odnalezienie oryginalnego EVENTU (na potrzebę wydarzeń roku 2016), ale stworzenie “sieci interdyscyplinarności”, którą z konfidencją będzie można zaproponować w.w. EUROPIE. To oryginalny pomysł, który jest pomyślany na stworzenie ludzkiej sieci relacyjnej (jest to dodatkowo próba wyrazu i pewna propozycja formy “polskiej solidarności”; która na domiar złego święci swój aktualny upadek w salonach polityczno-społecznych)… solidarności kompetencyjnej – czyli ludzi zrelacjonowanych podług swoich kompetencji i w ramach swoich specjalizacji a nie sympatii i protekcji; którzy na miarę swojego profesjonalizmu będą mogli dokonać “hermeneutycznych (się)otwierań” na inne dziedziny; uwrażliwieni na poszukiwanie swych “ciągów dalszych”. Nie jest to odtwarzanie systemu EVENT’owego (i ich sprowadzanie), ale odważna decyzja, która ma potencjał “wydarzenia europejskiego” – podług zasady “glokalizmu” – czerpania lokalnego & wyrażania globalnego. To oznacza dużo pracy; potrzeba pasjonatów, stale rozwijającego się zaplecza [ex: duże ściany map dla notacji/zarysowywania siatki zaskarbionych owoców treści odnalezionych między dziedzinami]; wyszperanie punktów stycznych i ludzi z tych różnych biegunów się zbliżających… na tych stykach nauki, sztuki, kultury, biznesu, znalezienie już istniejących EVENTÓW i uKONTEXTowienie ich w perspektywie szerszej aktywności techniczno-humanistycznej;

CIĄG DALSZY WKRÓTCE [...]

copyright:  camill goliasz | Voooilà ™

, , ,

1 Comment

voooila on tumblr

voooila on tumblr

The “contextual” work of  Voooila ™ STUDIO has been nominated by TUMBLR association! nobly recognized & highly recommended according to its visions [...]

2 Comments

relacja a oporność

resistencia

resistencia

author: camill goliasz

www | program | PDF [english version]

fragment wykładu dotyczącego kwestii społecznej w ponowoczesnym świecie: Resistentia Y Relation | Aula Magna de la Facultad de Filosofía y Letras de la UNAM, el 16 de noviembre de 2007, Mexico City.

Przyznam że podoba mi się pomysł przypatrzenia się zestawieniu relacji z oporem, brakuje mi tu jednak bardzo ważnego elementu. Chciałabym zacząć od wyakcentowania potrzeby “rozpoznania”, czyli zanim przejdziemy do “relacji i oporu”, chciałbym podjąć wysiłek poróżnienia… tego co jest godne się odniesienia i tego, czemu jesteśmy winni opór (stawić).

Krótko o “rozpoznaniu”. Pochodzi od łacińskiego: re-cognosco, co w wolnym tłumaczeniu znaczy: ponowne poznanie; tak jak cognosco jest złączone z doświadczeniem, roz|poznanie jest krokiem następnym. Tak więc to, co zrobię z tą możliwością ponownego doświadczenia -  czy się do tego odniosę/ zrelacjonuję (przez kontynuacje) czy też stawię opór (przez zaniechanie) czyni mnie “się relacjonującym”, albo “się opierajacym”.

Możliwości tkwiące w roz-poznaniu leżą w tym właśnie “potem”. Mogę rozpoznać doświadczenie, które poznałem uprzednio a owe roz-poznanie pomoże mi w podjęciu decyzji odniesienia się albo i nie. Chcę tutajstwierdzić, że każda relacja (świadoma / podświadoma / silna / namiętna / subtelna / miłosna / nienawistna / itp…) rozpoczyna się od doświadczenia wtórnego, od decyzji podjętej po rozpoznaniu; tym samym opór zaczyna się od braku kontynuacji (opór niekoniecznie znaczy potrzebę podjęcia walki). Owocny opór może być brakiem promocji z mojej strony  (łacińskie: pro-motus, znaczy ‘poruszyć dalej’). To będzie nas kosztowało (bo nasza powszechna reakcja na cios, jest oddać/ podać go dalej) a tu mamy taką sytuację, że nie reaguje podług impulsu [nie śpiewam, jak mi zagrają]. Jest to oczywiscie tylko jedno z możliwych rozwiązań… O instytucji, środowisku praktykującym ów brak powiem za moment… najpierw jednak krótko zdefiniuję relacyjność.

Read the rest of this entry »

, , , , , ,

3 Comments

conceptualia

hobbit house by Voooilare(surr)EXITczyli jak ma się WYJŚCIE do WEJŚCIA
autor: camill.goliasz | Voooila TM

[...] płynna narracja, bez uwarunkowań i zapośredniczeń, bez konfliktu interpretacji; ale nic nie mogę zrobić, jestem jak zamknięty w swojej niemocy. Gdy tylko spróbuję coś schwytać, przejąć, zawładnąć… doświadczam niemocy, martwoty właśnie.

1. koncepty | gdy się budzisz, tuż przed otwarciem oczu… jest taki stan spomiędzy sennego marzenia – pełnego nierealności, wymysłów, próżnych myśli, przeskoków… z fabuły na baśń, ze stoku na groble, z winnicy na wiedeński Prater; myśl się niesie, ciągnie swe historie, a im mniej są one wiarygodne, tym bardziej intrygujące [...] i tylko dziwi, skąd to wszystko sie bierze w naszych głowach? jak to jest, że płodzi ona takie rzeczy bez większego trudu, wystarczy zamknąć oczy i na sen się zgodzić…  pomysły| zamysły| wymysły | koncepty [...] oczarowują? pociągają? onieśmielają? inspirują? cuda w umyśle ?! tam zaczynają się przecież baśnie, powieści, filmy, scenariusze, słowa, którymi później się posłużymy dobrze lub źle innym życząc.

Read the rest of this entry »

No Comments

prezencja a prezentacja

author: camill goliasz

www | program | PDF [english version]

10-punktowy ekstrakt z tekstu wygłoszonego na konferencji naukowej dot. “Kondycji współczesnej kultury“; Universidad del Claustro de Sor Juana el 26 de octubre de 2007, Distrito Federal, Mexico City.

Nie ma możliwości, by cokolwiek móc zaprezentować w sposób „autentyczny”, naturalnie rzeczy sprawę oddając. Nie da się tego po prostu zrobić. Gdy dokonuję prezentacji, to raczej znaczy, że mam problem z własną  autentycznością, niepowtarzalnością. Prezentuję (przed-się-stawiam), gdy nie mogę być, tudzież nie pozwolono mi na bycie (sobą). Przedstawiając, zapewniam to, co oczekiwane, zadowalam odbiorcę, szefostwo, patronat. Przedstawiając, staję się prostytutem, (się)prostytuuję, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Przedstawiając, zapewniam sobie akceptację, hezytację, odrzucenie, oburzenie, obrzydzenie, przyjęcie, itp… Cóż w takim razie, gdy tego nie chcę?

Otóż mogę przyjąć dany stan okoliczności, który mnie otacza. Mogę zaakceptować to, w czym aktualnie się znajduje. Prezentacja jest więc stanem aprecjacji [uznania] a nie perswazji [przekon(yw)ania]. Stan, którego można albo nie… (za)akceptować. Prezentacja jest jak prezent/dar, który może zostać podjęty lub nie, ale „pochodnie” nie ode mnie zależy i nie do mnie należy. Prezentacja nie jest tym, co daję, ale tym co mogę otrzymać; jest obecnością przestrzenną w niepowtarzalnym czasie. To obecność we własnym czasie, dana tylko mnie.

rene-magritte-the-human-condition-cccJeśli moja obecność wyraża się w czasie obecnym, nie może w takim razie zostać spreparowana. To kim jestem wynika z czasu obecnego [present time]; to co czyni mnie zawsze tym kim, zależy od aktualnej predyspozycji, dokładnie tak samo jak nie nie mogę wygenerować czasu obecnego. Przeszłość może być przechowywana w pamięci, historii, tradycji. Przyszłość można sobie przepowiadać, projektować, zakładać, wyobrażać; natomiast czasu obecnego – “teraz_niejszości” nie da się ogarnąć, jest paradoksalnie poza zasięgiem, mimo że zdaje się nam najbliższa. Mogę się przygotować podług pewnej obecności (przeszłej) wobec obecności nieznanej (przyszłej), ale to, co dzieje się w czasie obecnym jest poza zasięgiem jakiejkolwiek manipulacji. To taki dar “sacrum”, którego nie da się “sprofanować” (przeciągnąć na swoją stronę, (u)interesownić). To taka przestrzeń czasu, gdzie wszyscy jesteśmy równi i jednakowi, gdzie podział ludzi na mających i nie mających swoje wpływy traci na jakimkolwiek znaczeniu.

Read the rest of this entry »

, , , , ,

5 Comments

idea universitas

author: camill goliasz

epikosw poszukiwaniu środowiska relacyjności zróżnicowanej | inspiracje „Ricoeuriańskie” podług kategorii tożsamości i inności.

Problematyka identyfikacji uniwersytetu i jego aktualna pozycja w przestrzeni społecznej mogłaby wiele skorzystać z proponowanej operacji myślnej, która czytelnikowi jest przedkładana, tym samym do myślenia (pod)dana. Jest to sekwencję kategorii wraz z ogólnym zarysem ich recepcji, które choć podług innej okazji zostały przez Ricoeura skonstruowane, mają jednak swą oryginalność dość dobrze się przekładającą na w.w. potrzebę. Koncept ów był pomyślany jako zestaw modeli dla uzgodnienia relacji wewnątrz Unii Europejskiej[i]. Zestawienie to polega na możliwym uzgodnieniu relacji między jednością a różnorodnością. Jak w tożsamość włączyć inność, bez pozbywania się jej? Jak otworzyć tożsamość, by jednocześnie siebie nie zatracając, inności nie pozbywała jej rewitalizującej potencji, tak tożsamości potrzebnej? Problematyka nabiera innej perspektywy, gdy przestawi się nieco akcenty i nie pyta się o proces włączania inności w tożsamość, ale zabiega o przebudzenie tak tą rzecz postrzegających z dogmatycznej drzemki o tożsamości jako takiej – absolutnej, której przeciwstawia się inność, jako jej zagrażającą. Sama tożsamość ma to do siebie, że jest z innością mocno spowinowacona, jeśli nie wręcz współ-ją-konstytuująca. Świat, w którym żyjemy nie jest przez nas konstruowany a obiekty, posiadające swoje partykularne tożsamości są przez nas możliwe do rozpoznania[ii]. Uprawiając więc poszczególne dyscypliny od warsztatu fenomenalnej eidetyki poczynając, penetrującej dostępne jej wnętrza, poprzez cały repertuar empirycznych obmacywań, komponujemy wielką księgę trafniejszych lub mniej fortunnych rozpoznań owych tożsamości (narracji identyfikujących) otaczającej nas rzeczywistości.

Read the rest of this entry »

, , ,

3 Comments

triduum nativum

Georges de la TOUR - nativite

Georges de la TOUR - nativite

autor: camill.goliasz  &  Voooila TM

NA(t)IVITE [fr.] w językach romańskich są to SŁOWA bliskie sobie i blisko znaczne: narodzenie & naiwność; niech da nam to odrobinę do myślenia [...] tymczasem refleksji pragnę (pod)dać pewne “triduum nativum”, które w trzech odsłonach zamierzyła nam chrześcijańska wspólnota; i choć nie zawsze dobrze świadcząca, mądrze jednak (za)mierz(aj)ąca.

[...] przyzwolenia woli,
by zapragnęła pojąć sens tej tajemnicy
która bez ust,
krzyk swój ciska w Twoją ciszę!

ADVENT | to czas spędzany na wsłuchaniu się we własny stan; wydobyciu z ukrycia miejsc niedomagań; postawieniu sobie diagnozy, że coś i gdzieś jest nie tak w moim życiu, bo wciąż gdzieś nie daję rady, miast tego regularnie “daje ciała”; to czas by móc (roz)poznać coś o sobie, o stanie swoich zapotrzebowań, roszczeń, pretensji, oczekiwań; gdyż jako poznane, mogą zostać uwolnione od przymusu ich realizacji; od tego pretensjonalnego pretendowania do (się)stania; może się dzięki temu uwolnią od wymagiwań na sobie, a tym bardziej na innych! bo stawiać sobie wymagania, nie jest tym samym, co wymagać (po)stanowień [...] te drugie zwykle kierują się ku wzajemnej eksploatacji, ku zaspakajaniu się sobą! a adwent ma być czasem aktywnego się sobie przyglądania; to czas (wy)czekiwań! ale jak wyczekiwać, gdy nam się to kojarzy z oczekiwaniami? może i czekałeś, ale czy faktycznie wierzyłeś, że się (do)czekasz (nie)oczekiwanego? Read the rest of this entry »

, , , , , ,

3 Comments

ekumenia (oikomene)

art. dot. wspólnoty z Taize – dla magazynu kulturalnego HYBRYDA
autor: camill.goliasz & Voooila TM
| PDF

Taize - cross

[...] skoro realizacja własnego „ja” jest możliwa dzięki wspólnocie,
to odnajdywanie siebie i jedność wewnątrz wspólnotowa
wzrastają wprost, a nie odwrotnie proporcjonalnie…

INTRO | spotkania wspólnoty ekumenicznej z Taize organizowane są corocznie i mają swoje miejsce w jednej z europejskich metropolii. 32 spotkanie odbędzie się na zaproszenie metropolity poznańskiego, w stolicy wielkopolski. Odbędzie się ono pod hasłem „pielgrzymki zaufania”, która ma animować życie chrześcijańskie w miejscowych parafiach; ma też  dla lokalnego kościoła być możliwością doświadczenia przyjęcia w swoich domach pielgrzymujących z różnych konfesji chrześcijańskich: katolickich, protestanckich, prawosławnych. Jest więc to spotkanie wspólnoty chrześcijańskiej w duchu ekumenicznym; jest tedy nadzieją przywracającą jedność wśród chrześcijan; jest bynajmniej aktywną próbą, która nie przestaje inspirować młodych ludzi do takiego rozumienia wspólnoty kościoła. Czym zatem jest ekumenia? Czym życie wspólnotowe? Czemu służy takie ‘natenczasowe’ się jednanie i spotykanie?

Read the rest of this entry »

, , ,

1 Comment

je ne regrette rien

Bouguereau - Remorse of Orestes (1862)

BOUGUERAU - remorse of orestes

hermeneutyka  żalu – podług narracji z księgi Wyjścia, tj. przejście przez Morze Czerwone – czyli jak wejść w wyjście ?!

[Wj 13,17 - 18a] Gdy faraon uwolnił lud, nie wiódł go Bóg drogą prowadzącą do ziemi filistyńskiej, chociaż była najkrótsza. Powiedział bowiem Bóg: «Żeby lud na widok czekających go walk nie żałował i nie wrócił do Egiptu». Bóg więc prowadził lud okrężną drogą pustynną ku Morzu Czerwonemu [...]

Aby mogło dojść do wyjścia… trzeba przejść drogą okrężną przez pustynię – trzeba doświadczyć żalu. Żal to głosy, które nie są moje mimo że we mnie siedzą | echo tego co sie do mnie dostało, we mnie zaległo – bożki, komforty, instalacje; inspiracje nie zgodne z moim powołaniem; to te fałszywe proroctwa na mój temat. Tym samym wejście na pustynie jest przechodzeniem przez żal, to możliwość usłyszenia tych głosów – aby się same wobec mnie “zadenuncjowały”, aby wylazło i nie czaiło się polując na moje słabości; te projekcje, fochy, które we mnie funkcjonują i podszywają się pod moją potrzebę…

Głosy we mnie, które pojawiają się pod postacią żalu… to głosy z pustyni, tj. w okolicznościach BRAKU, żal jest reakcją na doświadczany BRAK; żałujemy, że czegoś nie zrobiliśmy, nie skorzystaliśmy, nie załatwiliśmy – to głos BRAKU, warunkiem natomiast spotkania się z Bogiem na pustyni, jest właśnie wejście w BRAK; to poddanie się, się (od)danie – gdyż tam nie ma nic.. nic do jedzenia, do picia, do roboty [...] jest tylko: ja i wszystko to, czego mi BRAK; to jest fenomen pustyni! JA i mój GŁÓD, ja i moje resentymenty, za życiem, które pamiętam, które mi podpowiadają jakieś fałszywe proroctwa na mój temat! a że nie do końca byłem zadowolony – nagle okazuje się mało ważne?! tak oto doświadczama pewnego “dziwactwa” – że jest we mnie coś tak “mocnego”, iż jest zdolne okłamywać mnie do samego końca; tzn. że w okolicznościach zdobywania wolności – wyzwalania, jest zdolne sprzedać mnie za tę odrobinę komfortu, który pamiętam… niesamowite, ale jestem przekonany, że każdy z nas wie o czym mowa [...] zaczynamy tęsknić do tego fotelika, zapominając na tą chwilę, iż ów znajduje się w pustym mieszkaniu, w blokowisku, w którym nie dość że nikogo nie znamy, to wręcz niektórzy zdają się mnie nienawidzić za sam fakt, że istnieję… z blokowiska wypędza mnie czasem brak jakiegoś łakocia, po który lecę do sklepiku parę razy dziennie, aby mi ó batonik poprawił nastrój, aby zdublował przyjemność do pary z ciepełkiem kominka kupionego w promocji; by potem rozpakować sobie kolejne pudełeczko od kuriera, który dostarczył nam jakiś fant z internetu, na polowaniu którego spędziliśmy cały bieżący miesiąc; te wyjątkowe chwile same na domiar niedobrego dopraszają się dobrego trunku; cała ta krzątanina, jest po to, aby sobie dobudowywać wokół tego foteliku kolejne gadżety i aktywności – tak silne, że jak otrzymiję łaskę i doświadczam wyjścia (zdecydowałem się na jakieś wyjście, na tę pielgrzymkę), to ten głos się przypomina i zaczyna opowiadać Ci te “wspomnienia-z-fotelika” a ja spontanicznie godzę się na te opowiastki i wracam myślami do tej namiastki komfortu, do tych “aktywności-około-fotelowych”; wracam do pusi, która jest już tak wypierdziana przez moje zasiedziałe dupsko, że jakby się ktoś inny miał do niej przytulić, to by się zrzygał! ale ja jestem już tak mocno spowinowacony z tą aktywnością, że się zaczynam z nią utożsamiać; zaczynam innym się o tym chwalić – miast skrywać te swoje tendencje do ugadżetowywania swojego życia, to ja się nimi zaczynam chwalić; już nie opowiadzam o sobie, tylko o tym co mam… zaczynam przestawać potrafić opowiadać o sobie, a zaczynam być w funkcji tych gadżetów i aktywności, które to one na mnie wymuszają… Read the rest of this entry »

, , ,

12 Comments

wolontariat

author: camill goliasz | PhD research on hermeneutix of anthropologic activities [2009]

Gérôme - Painting Breathes Life

Gérôme - Painting Breathes Life

wolontariat jako benewolencja – zarys hermeneutyczny [...]

[...] młody człowiek ma świadomość, że nawet wolontariat odbywa się w okolicznościach pewnego kapitału; że zawsze jest ktoś, kto jest beneficjentem wykonanej przez niego pracy; Beneficjenci owi, winni tym samym wspierac te fundamenty, czyli tych, którzy preparują dla nich owe “ciagi dalsze” danego dobra – to na tym polega ten fenomem pracy wolontariatu i jego swoista “perpetuum-mobilność”…

czym jest wolontariat i na czym polega jego fenomem w świecie wolnego rynku? czy wolontariat jest zdolny do bycia instytucją odpowiedzialną za kształtowanie środowisk dla ludzi, którzy w swojej pracy nie tylko upartują swoją profesję, ale też i pasję? czy jest zdolny kształtować środowisko, dla którego konkurencyjność nie stanowi problemu, ale jest motywem znaczącym i cieszącym ze względu na sam fakt, że “nie jest się sam, że są inni, dla których podobne rzeczy są równie cenne” ?!

Read the rest of this entry »

No Comments

quadragesima

POST (BRUEGEL)

quadragesima jest czasem walki “karnawału” z “postem”; to nie męczarnia “odmawiania” sobie i innym, ale zmaganie się siebie ze sobą – a dokładniej to siebie (jako projekcji przejętych z zewnątrz – rodziców, kultury, trendów, publicznej opinii) ze sobą (tym tajemniczym (po)wołaniu w sobie)… więc przestań na ten czas gadać (sobie) i posłuchaj (siebie).

INTRO | POST to okres (umownie 40-dniowy), w trakcie którego chrześcijanie zawieszają oczekiwania wobec Boga, aby im (od)powiedział na ich dręczące pytania; jest to raczej czas by móc Jemu opowiedzieć o tym (po)wołaniu, które słyszą w sobie i z tych zacisznych opowieści czerpią oni światło – już bez pretensji zasypywania go pytaniami i bez potrzeby u[zysk]iwania odpowiedzi. To taki czas gaworzenia z Bogiem, czas pozbywania się potrzeb, gdyż sama obecność przy nim wystarczy. Z całego tego okresu 40-dniowego zostało jeszcze parę chwil, aby usłyszeć najpierw siebie, aby móc potem to opowiedzieć…

uwaga: ważne, by opowiadać przy złożonych rękach! dlaczego? ponieważ, gdy je rozkładam, to przyjmuję… a gdy trzymam złożone, pozostaje na ten moment zamknięty na wszelkie obce wpływy z zewnątrz i koncentruje na wydobyciu esencji z własnego środka, aby wydobyć z samego serducha i przedstawić Mu autentyczną historię o mnie a nie powtarzać, to co się ciekawego usłyszało, albo zobaczyło.

POTRZEBY | post to walka uwalniania się od potrzeb, to szukanie przejawów życia z innymi możliwościami (bo praktyka pokutna to nie “się umartwianie” i “innych zamartwianie”) to raczej powierzanie się; to ‘zapominanie się’ w specyficznym życiu, w którym nie ma potrzeby nieustannego patrzenia na siebie, przez siebie, pod siebie, wokół siebie. To próba życia bez potrzeby zapewniania sobie jutra, dokarmiania się, zabezpieczania się dziś wobec czegoś, co ma się wydarzyć jutro. To taka ‘jazda bez trzymanki’, według możliwości życia nieskrępowanego samym sobą – życia zainspirowanego odwagą. Wejścia w praktykę, której może się nie do końca rozumie, albo nie poważna, ale mimo to ryzykuje, że może się ona okazać dla mnie dobra. Czym jest owa modlitwa i jałmużna? Dialogowaniem z kimś, kogo się nie widzi lub się uważa że nie istnieje albo też rozdawaniem dóbr osobom, których się nie zna, lub co gorsza nie chce znać? co to niby ma być? czemu to ma służyć? dialogowaniu wewnętrznemu? akcji charytatywnej? otóż nie tylko; chodzi o to, że wiele osób wchodzi w takie praktyki na serio, bo z jakiś powodów okazało to się dla nich ważne, jeśli nie najważniejsze; i doprawdy nie są to ‘oszołomy’ – jak niektórzy zwykli ich nazywać legitymizując tym samym swoją “potrzebę” krytyczności.

Read the rest of this entry »

, , , ,

3 Comments